CMenu
oczytane
*** .
Regan uśmiechnęła się blado. .
Następnego dnia spotkał się z panem Fishem w kawiarni hotelu Sheraton. Mr Fish był wielkim, ubranym na ciemno, tęgim mężczyzną pod pięćdziesiątkę. Był niezwykle cwany: Sculley nie miał co równać się z nim. .
- Musi pan poznać Cruikshanka. Powiem mu, że się z panem widziałem. Batesa też, ale to oznacza spotkanie z panią Batesową ze Związku Literatów. - Nim założył rękawice, rozgrzał dłonie przy kaloryferze. Wydawało się, że czuje się jak w domu, choć przyznał na koniec: - Byłem tu nieco nieszczęśliwy, czułem się zagubiony, póki nie znalazłem przyjaciela, jak w tym chórze ze Swinburne’a: „obce twarze, czuwanie bez słowa”, tak to leciało?, „i cały ten ból”.* Prowadziłem kiedyś wykłady na temat Swinburne’a. Poeta niedoceniany. - W drzwiach dodał: - Gdy nadejdzie wiosna, musi pan przyjechać do mojej daczy... .
- Panie i panowie - mówi ponownie kapitan. - Postanowiono sprawdzić załadowane bagaże. Jeśli usłyszycie państwo numer waszego bagażu, proszę się zgłosić. .
— Wyobrażam sobie.. - Homo sapiens są trochę... zmienni - dodała Frenua Showm, wyczuwając, że potrzebne są dodatkowe wyjaśnienia. - Mają silny instynkt rywalizacji. Czuliśmy, że jest to potencjalnie drażliwa sprawa. Zawsze można ją było ujawnić później; gdybyśmy zrobili to za wcześnie, jeszcze wiele razy trzeba by do niej wracać.. Dopłynęło do nas dalekie nawoływanie:. - Jest tu osada Indian Ipica - wyjaśnił, wskazując na mapę. - Na południe od Porto Indio, na skraju gór. Wskazówki Indian doprowadziły mnie tu.. Powiedział mi, że od dawna planował to spotkanie, ponieważ wiedział, że musi kiedyś uczynić ten krok, aby dowiedzieć się czegoś o świecie. Liczył się z tym, że regent będzie temu przeciwny, ale miał zamiar spełnić swoją wolę i nawet przygotował sobie odpowiedź na jego sprzeciw. Zdecydowanie postanowił przyswoić sobie, poza religijną wiedzą, także inne umiejętności i ja wydawałem mu się jedyną osobą, która mogłaby mu w tym pomóc. O tym, że byłem dyplomowanym nauczycielem, nie miał pojęcia, a nawet gdyby wiedział, zapewne i tak nie wywarłoby to na nim większego wrażenia. Zapytał, ile mam lat, i bardzo się zdziwił, że dopiero trzydzieści siedem. Podobnie jak wielu Tybetańczyków, moje „żółte” włosy uznał za oznakę podeszłego wieku. Z dziecięcą ciekawością przyglądał się mojej twarzy i dziwił się rozmiarom mojego nosa, który jest przecież zupełnie normalnej wielkości, ale w porównaniu z małymi nosami mongolskimi, wzbudzał już nie raz sensację. Wreszcie dostrzegł włoski na mojej dłoni i powiedział śmiejąc się rozbrajająco:”Henrig, ty masz włosy jak małpa!” Natychmiast przyszła mi do głowy riposta, ponieważ znałem legendę, która głosi, że Tybetańczycy pochodzą ze związku swojego bóstwa Czenrezi z demonicą. Łącząc się z nią, Czenrezi przybrał postać małpy, a ponieważ dalajlama jest inkarnacją tego Buddy*, porównanie nie było dla mnie obraźliwe.. Ethan zastanowił się nad ubraniami, które nosili du Kane i jego córka. Pasowały na nich niemal idealnie, jak gdyby zamówiono je w warsztacie jakiegoś thranxyjskiego krawca. Niewykluczone, że właśnie tak było. Wyraźnie porywacze nie chcieli, żeby ich podopieczni zamarzli na śmierć. W takim razie Williams prawdopodobnie ubrany był w futra Walthera. On sam został już poinformowany o przerażającym pochodzeniu własnego stroju. No cóż, jeżeli ktoś tu miał zamarznąć na śmierć, to bez najmniejszych skrupułów wybierze tego szpetnego człowieczka z rozwalonym skrzydełkiem. Kiedy pomyślał, ile w prowizji będzie go kosztowało to nałożenie drogi....